Obserwatorzy

sobota, 24 stycznia 2015

Zimowe ptakoliczenie




     Akcję zimowego ptakoliczenia zorganizował Mazurski Park Krajobrazowy wraz z Ogólnopolskim Towarzystwem Ochrony Ptaków. Również nasza Fundacja z trzema wolontariuszami brała udział w tej akcji. Zimowy spacer po malowniczej miejscowości Krutyń połączony z aktywnym liczeniem ptaków był niezwykle pouczający, inspirujący oraz mega relaksujący. W akcji brało udział ponad 15 osób, a zapewne w kolejnych odsłonach ptakoliczenia uczestników będzie znacznie więcej. 




    Malownicza Rzeka Krutyń, również zimową porą wygląda przepięknie. Cisza i spokój tak niecodzienna.
Na Krutyni liczyliśmy głównie kaczki krzyżówki. Naliczyliśmy ich ok. 80 szt (oraz jednego sołtysa :), tak, tak to nie pomyłka. Sołtys jest kaczką odbiegającą ubarwieniem od pospolitej Krzyżówki). 


Nasza wolontariuszka Karolina pilnie notuje ilości zauważonych ptaków


Lornetka, ołówek i notes - podstawowy zestaw obserwatora przyrody


Przewodnik  Pan Krzysztof Wittbrodt udzielał nam niezwykle cennych informacji dotyczących ptaków zamieszkujących okolice  Mazurskiego Parku Krajobrazowego. Wolontariusz Piotr również notował ilości zaobserwowanych ptaków. 




i piękne mazurskie krajobrazy - to jest to 




w sumie naliczyliśmy:

Sikora Bogatka : 40 szt
Sikora Uboga: 1 szt
Wróbel: 26 szt
Dzięcioł Duży: 4 szt
Sroka: 4 szt
Kaczki Krzyżówki: 80 szt
Łabędź : 2 szt
Sójka: 13 szt
Kowalik: 3 szt
Kwiczoł: 1 szt


do usłyszenia niebawem 




czwartek, 22 stycznia 2015

Kolejne święta przed nami



     Jeszcze nie opadły emocje związane ze Świętami Bożego Narodzenia a ja jestem w szaleństwie pisankowym. Wielkanocna euforia dopadła mnie znacznie wcześniej niż zwykle. Tak bardzo podobały mi się Wasze prace z ażurowymi jajeczkami, że postanowiłam w tym roku sama poeksperymentować. Praca z gęsimi jajami nie należy do najłatwiejszych, oj nie... i chylę czoła przed Waszymi pracami, gdyż teraz wiem jak ciężko wykonać takie pisanki. Z zakupionych 20 wydmuszek, ostało się zaledwie 12 - resztę szlag trafił :( a mówiąc dokładniej zbyt mocno wwiercałam się, co spowodowało pęknięcie skorupek. Część wykorzystam - posieję w nich rzeżuchę, a reszta powędruje do konewki - chociaż kwiatki będą miały minerały.  

Pisanki wykonałam w trzech tematach: koronkowym, ogrodniczym oraz mazurskim. Oto jak się prezentują. 

W koronkach:





Tematyka ogrodnicza:

Wyglądają jak porcelanowe :) 








Oczywiście nie mogło zabraknąć motyli. W naszej Motylarni wszystko śpi, więc motylki uśmiechają się do nas z pisanek. 






I na koniec po mazursku :)
Staramy się pielęgnować kulturę i tradycję mazurską, postanowiłam zatem skorzystać ze wzorów mazurskich i ozdobić nimi wydmuszki. Wzory mazurskie charakteryzują się prostotą. Najczęściej rysunki przedstawiały scenki rodzajowe ale nie mogło zabraknąć w nich wzorów floralnych. Jestem zafascynowana tymi prostymi wzorami i staram się je wyeksponować w wielu moich pracach. Jak tu mazurskie wzornictwo







Do usłyszenia w kolejnym poście 



niedziela, 11 stycznia 2015

Ogrodnictwo w Afryce



           Za oknem plucha, zimno i strasznie wietrznie, brrr.... jaki dziwny styczeń. W ogrodzie nic się nie zmienia od kilku miesięcy, bo i dlaczego miałoby się zmieniać jeśli jest zima,w dodatku bezśnieżna. A nie, przepraszam... zaczyna kwitnąć oczar - to już coś :) Napełnia optymizmem. 
   Aby jakoś przetrwać ten ponury czas, poszperałam troszkę w archiwum zdjęciowym i odnalazłam ciekawe fotki przedstawiające ogrodnictwo afrykańskie - zawsze to jakaś odmiana, a do tego powiew ciepła i egzotyki :)
Zapraszam więc na spacerek po afrykańskiej oazie.



Tak wygląda oaza z okien autokaru, piękna, wijąca się wstęga zieleni wśród piaskowych skał. Nie byłabym ogrodnikiem, gdyby nie korciło mnie sprawdzenie jak to wygląda "od środka" i przekonanie się na własne oczy jaki jest poziom rolnictwa na czarnym lądzie. Wprawdzie zwiedziłam jedynie Maroko, trudno jest mi stwierdzić jak sytuacja ma się w innych regionach tego kontynentu. 

Prawda, że z góry wygląda niesamowicie ?



"Od środka" oaza wygląda tak. 
Dla ogrodnika, to nie lada gratka mieć możliwość spacerowania po prawdziwej oazie i zwiedzać poletka afrykańskich plemion. Uwielbiam zwiedzać wymuskane, piękne ogrody (jak ten Majorelle w Marrakeszu), jednak to w oazie czuje się prawdziwą, dziką Afrykę i bliskość z naturą. To jest to...

   A poletka wyglądają właśnie tak:

Tu równiutkie grządki w których posadzono m.in. lucernę, bób, pszenicę etc. Wyższe piętra oazy to figowce, granaty. Nad tymi uprawami górują palmy daktylowe, które są niemalże złotem Maroka. Daktyle są podstawą utrzymania Berberów w rejonach pustynnych. 





Tu poletka czekają na siew 


Pomiędzy poletkami (które są własnością prywatną), postawione są takie dziwne konstrukcje z mieszanki gliny i słomy - tzw. pizy, składające się z lechów. Konstrukcje te oddzielają poszczególne pola rolników.



Czasami też napotkać można płoty z wysuszonej trzciny i gałęzi palmowych 


A jak rozwiązany jest problem nawadniania, w regionie gdzie deszcz jest rzadkością? A właśnie tak... Budowane są studnie, z których woda zasila poletka. 




Wąskimi kanałami woda rozprowadzana jest na poszczególne poletka, w zależności gdzie jest to niezbędne. 


Gdzie woda nie jest potrzebna (gdyż poletka odpoczywają co jakiś czas), stosuje się tamy tego typu... i już... 




Pomalutku wracamy ze spacerku po oazie, taką wąską dróżką... prawda że urocza? 



Trafiłam właśnie na sezon zbioru daktyli, więc objadłam się ich do woli - pycha. A tak wyglądają na drzewach w naturze. 



czarne złoto



Młody rolnik prowadzi osiołka z koszami wypełnionymi daktylami. 


A teraz zapraszam na inne poletko. Tym razem na plantację szafranu w regionie Taliouline. 




W listopadzie trafiłam na zbiory szafranu. Nie mogłam się oprzeć pokusie i musiałam odwiedzić plantację tej najdroższej przyprawy świata. 


Trzy pomarańczowe znamiona i takie wielkie halo... ale o co chodzi? Osobiście nie przepadam za szafranem, mam jeszcze spore zapasy w kuchennej szafce i bardzo rzadko ich używam. Powód?... nie wiedziałam z czym to jeść... A okazuje się, iż szafran można dodawać do jajecznicy, sałatek, ryżu itp. 



Poletka szafranu. Dziwicie się że nie ma kwiatków? Kwiatki były, jednak wczesnym rankiem. Zbiory szafranu odbywają się prawie o brzasku. Kobiety pozrywały wszystkie fioletowe kwiatostany. 
Aby uzyskać 1g szafranu potrzeba ok. 200 kwiatów. 



Pozostałości po zbiorach - cenne są tylko znamiona





Dziękuję ze wspólny spacer. Niebawem zabiorę Was na kolejną przechadzkę, tym razem w miejsca bardziej cywilizowane. 












czwartek, 1 stycznia 2015

Cuda z tykwy


    Nowy Rok spędzam na nartach szusując po naszych mazurskich stokach, jakby to nie brzmiało groteskowo, ale to właśnie robię. W tej chwili zapewne składamy sobie życzenia i wpatrujemy się w niebo podziwiając kolorowe ogony sztucznych ogni. A tymczasem mój blog działa pełną parą i wyświetla kolejny post - pierwszy w tym roku !!! 

Kochani życzę Wam spełnienia najskrytszych marzeń, pomyślności i dużżżżo uśmiechu. Niech ten post będzie miłym prezentem ode mnie dla Was. 

Moi podczytywacze wiedzą, iż redaguję e-magazyn Inkubator Kreatywności, w którym to przedstawiam sylwetki osób kreatywnych z ciekawymi pomysłami na życie. Do ostatniego, zimowego wydania magazynu zaprosiłam bardzo interesującą osobę jaką jest MONIKA vel Seszen ( co z egipskiego oznacza kwiat lotosu) :) Monika jest naprawdę niesamowita i tworzy piękne ozdoby z tykw które sama hoduje. To właśnie prace Moniki stały się inspiracją do mojego nowego hobby jakim stały się tykwowe lampy. 

W tym roku pierwszy raz posadziłam tykwę w moim ogrodzie. Ciepłe lato sprawiło, iż miałam całkiem niezłe plony. Podczytując blog Moniki dowiedziałam się jak powinnam dbać o tykwy w ogrodzie oraz jak się nimi zająć po zbiorze. Oczywiście nie obyło się bez eksperymentów i sama postanowiłam sprawdzić jaka metoda suszenia będzie najodpowiedniejsza dla moich tykw.  Dlatego też część zbiorów poddałam bezpośredniej obróbce zaraz po zbiorze, a część schła spokojnie nie niepokojona. Okazało się, iż przetrwały tylko tykwy obrane zaraz po zbiorze, reszta niestety spleśniała i musiałam je z żalem wyrzucić. 

Później zaczęła się najbardziej interesująca część zabawy tykwowej, czyli nawiercanie otworków. Nerwom i stresom nie było końca, gdyż praca z mini wiertarką to całkiem nowa bajka dla ogrodnika :) ale dałam radę z pomocą mojego Sz. Później już tylko się śmieliśmy z naszych tykwowych zmagań, krzywych wwierceń i braku współpracy ze sprzętem. 

Dziś mogę zaprezentować pierwszą lampkę - taaadaaa, która została przekazana w prezencie świątecznym dla moich bliskich. Lampka nie byle jaka, bo OSOBISTA , ze znakami zodiaku przyszłych właścicieli.  








A tak lampka prezentuje się bez zapalania światła. Jak dla mnie trochę smutna i czegoś jej brakuje, jednak mój Sz. uznał iż właśnie taka jest idealna - ekologiczna i bez udziwnień (czytaj: kolorowych kamyczków i szkiełek). Nie wiem, sami oceńcie, będę wdzięczna za komentarze. Czy wolicie styl eco, czy bardziej ozdobny ? 



Tykwy zaraz po zbiorze (koniec września). Dzięki Mamo miałaś rację żeby je zerwać w tym momencie ;) 


A tak wyglądały tykwy obrane



i nasza wspólna, pierwsza praca. Otwory trochę koślawe, niedorobione - ale na tej tykwie się uczyłam pracy z mini wiertarką :) 



 Tykwy pochłonęły mnie całkowicie i teraz rozumiem pasję i zakręcenie Moniki :)
 To naprawdę wciąga. Sami spróbujcie :) Może właśnie odkryjecie swoją pasję w nowym roku, czego życzę Wam z całego serducha. 

niedziela, 21 grudnia 2014

e-magazyn Inkubator Kreatywności zima 2014




Kochani, Kochani nie sądziłam, że uda mi się wydać go jeszcze dziś 
a jednak się UDAŁO !!! 

oto najświeższy, nowiutki i baaardzo gorrrrrrący
e-magazyn rękodzielniczy


miłego zaczytania



Wesołych i zdrowych Świąt Wam życzę 



LinkWIthin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...