Obserwatorzy

poniedziałek, 1 lutego 2016

Trochę wspomnień z lata




Za oknem niesprecyzowana pora roku,
ni to zima, ni to wiosna.

Postanowiłam zatem wrzucić kilka zdjęć z weselszego okresu.
Okresu letniego, obfitującego w śluby.
Tak w naszych ogrodach wyglądały sesje fotograficzne
oraz ceremonie ślubne.





Panna młoda z druhną 
w otoczeniu bujnej zieleni.



z przymrużeniem oka :)





Od zeszłego roku można brać ślub gdzie tylko się spodoba.
Młodej Parze tak spodobały się nasze ogrody,
że postanowili wypowiedzieć słowa przysięgi
w otoczeniu przyrody. 




A tak prezentowała się sala ślubów :) 


Pozostały kolorowe wspomnienia


wtorek, 26 stycznia 2016

Motylkowe Candy




Pięć lat mija od czasu napisania pierwszego posta na tym blogu.
W związku z tym pomyślałam, że warto to uczcić
i zorganizować Candy.





zabawa dla większości blogowiczek znana,

jednak przypomnę zasady:


do rozlosowania są aż 3 książeczki mojego autorstwa pt.

"MOTYLE Z MOJEGO OGRODU"



Jest to leksykon motyli z mazurskiego ogrodu;

mnóstwo kolorowych zdjęć;

obszerne opisy gatunkowe;

cykl rozwojowy motyla


Kto chce otrzymać tą piękną książeczkę

niech wpisuje się w komentarzach pod tym postem 

oraz doda się do obserwujących osób,

dodatkowo zamieści banerek Candy ( ten u góry) na swoim blogu

wraz z linkiem do tego posta


podaję link: 

Losowanie oraz rozstrzygnięcie Motylkowego CANDY

 już 26. lutego 2016r. na moim blogu


ZAPRASZAM DO ZAPISYWANIA SIĘ !!!

wtorek, 19 stycznia 2016

Wywiad dla Subiektywnie o książkach




Wioleta Sadowska (awiola): Pani Magdaleno, pisała Pani felietony, współredagowała kwartalnik. Jestem ciekawa jak rozpoczęła się Pani przygoda ze słowem pisanym?

Magdalena Markiewicz: Tak, pisałam felietony oraz zajmowałam się redagowaniem czasopism branżowych, wówczas jednak nie sądziłam, że przygoda za słowem pisanym przerodzi się w dłuższe randez vous. Obecnie nie piszę już do kolorowych magazynów, a skupiam się jedynie na beletrystyce.




Wioleta Sadowska (awiola): Bardzo mnie to cieszy. Kiedy wpadła Pani na pomysł, by napisać własną powieść? 

Magdalena Markiewicz: Nie planowałam napisać książki, ona mi się po prostu przytrafiła. Nigdy nie miałam ambicji zostać pisarką, gdyż miałam zupełnie odmienne zainteresowania. Impulsem do podjęcia decyzji o napisaniu swojej debiutanckiej powieści był sen, który przyśnił mi się kilkanaście lat temu. Był to sen proroczy, bardzo tajemniczy i niepokojący. Przez wiele lat trzymałam go w swojej głowie, nie dzieląc się nim z innymi, w obawie przed niezrozumieniem. Miałam jednak świadomość, że muszę przekazać wiedzę szerszej publiczności. Czułam się jak posłaniec, który musi zakomunikować pewną prawdę, lecz może być narażony na ośmieszenie. Postanowiłam zaryzykować i opowiedzieć swój sen. Oczywiście przedstawiłam temat bardzo metaforycznie, z wieloma niedopowiedzeniami, celowo zostawiając duży margines Czytelnikowi na subiektywną interpretację.

Wioleta Sadowska (awiola): Tak, Pani prozę można wieloznacznie interpretować. Ile trwało napisanie i doszlifowanie Pani debiutanckiej książki?

Magdalena Markiewicz: Pisanie tekstu zajęło mi kilka miesięcy. Nie miałam wydawcy, który narzucałby mi termin, stąd byłam wolna od presji czasu. Książkę napisałam w self-publishingu, sama byłam sobie sterem i okrętem. Jednak takie rozwiązanie obarczało mnie dodatkowymi działaniami typu: wydanie książki, dystrybucja oraz promocja.

Wioleta Sadowska (awiola): Self-publishing to niełatwy kawałek chleba. Dlaczego słowo oznaczające miejsce pobytu zmarłych, pozbawione nadziei i radości, stało się tytułem Pani dzieła?

Magdalena Markiewicz: Słowo „Szeol” wywodzi się ze Starego Testamentu i oznacza miejsce pobytu zmarłych, otchłań, przepaść. W moim śnie znajdowałam się w tym strasznym miejscu i tę przestrzeń opisałam w książce, dlatego też adekwatnie nadałam taki, a nie inny tytuł.  Oczywiście utwór "Szeol" nie prawi tylko i wyłącznie o piekle, byłoby to zbyt dużym uproszczeniem. Powieść opisuje zwykłe życie Leny Szauer, głównej bohaterki utworu, która przez swoje błędne decyzje życiowe zatraca się, co może skutkować zawitaniem u bram piekieł. Bramy te zostały również mocno podkreślone w trzech miejscach utworu, poprzez zastosowanie symboliki. Nie powiedziane jest wprost, że Lena tam trafia. Tu świadomie dałam ten margines, o którym wspomniałam wcześniej. Lena jest tylko przykładem fikcyjnym, a właściwy drogowskaz Czytelnik musi odczytać sam.

Wioleta Sadowska (awiola): Jestem ciekawa, czy odwiedziła Pani miejsca, do których przybywa bohaterka Pani książki?

Magdalena Markiewicz: Staram się być autentyczna w tym co piszę, gdyż Czytelnik łatwo wychwyci fałsz. Tak, byłam w opisywanych miejscach tj. w Chinach, Maroku i Hiszpanii. Poznałam je na tyle dobrze,  by móc opisać i nadać charakter fabule. Zawsze przed przystąpieniem do pracy robię research otoczenia, aby być wiarygodna w opisach. Oczywiście nie odbyłam tych podróży specjalnie na potrzeby książki, to byłoby zbyt szalone i lekkomyślne z mojej strony. Miałam możliwość zwiedzenia tych miejsc dzięki wykonywanej wcześniej pracy zawodowej.

Wioleta Sadowska (awiola): Byłam pewna, że taka właśnie będzie Pani odpowiedź. Nie mogę nie zapytać o fenomenalną okładkę, którą wszyscy się zachwycają. Czy miała Pani w jej tworzeniu swój udział?

Magdalena Markiewicz: W początkowej fazie tworzenia okładki, zdjęcie znacznie odbiegało od oryginału. Przedstawiało ono jedynie zarys rąk i twarzy kobiety stojącej za białą poświatą. Stwierdziłam, iż fotografia jest mało marketingowa, zbyt monochromatyczna. Zastąpiłam ją zdjęciem żywszym, wnoszącym energię, a jednocześnie przekazującym sedno utworu. Myślę, że to był dobry wybór, gdyż spora liczba Czytelników zachwyca się tą okładką. Zdaję sobie sprawę,  że nie powinno się oceniać książki po okładce, ale oprawa jest równie istotna co zawartość działa.

Wioleta Sadowska (awiola): Tak, w dzisiejszych czasach dobra okładka to pół sukcesu. Za Panią pierwsze spotkania autorskie. O co najczęściej pytają Panią czytelnicy?

Magdalena Markiewicz: Czytelnicy, którzy są już po lekturze "Szeolu", dopytują się o kolejne części. Jest to niezwykle pochlebne dla debiutanta. Tu muszę niestety zasmucić moich Czytelników  i poinformować, iż nie planuję kontynuacji tematu. Owszem, mogłabym napisać kolejne części, ale naprawdę nie ma takiej potrzeby. Clou problemu zostało przedstawione na kilku przykładach, zbędnym jest więc rozwijanie dalszych treści Dekalogu na potrzeby książki.

Wioleta Sadowska (awiola): Może kiedyś jednak zmieni Pani zdanie. Czy zanim zdecydowała się Pani na samodzielne wydanie swojej debiutanckiej książki, szukała Pani tradycyjnego wydawcy?

Magdalena Markiewicz: Nie szukałam tradycyjnego wydawcy. Od początku wiedziałam, że stworzę książkę samodzielnie. Chciałam mieć całkowitą kontrolę na każdym etapie powstawania utworu. Dzięki tradycyjnemu wydawcy zapewne miałabym dużo łatwiej z dotarciem do Czytelnika oraz nie pojawiłyby się chochliki w korekcie, jednak nie miałabym wpływu na wiele istotnych spraw takich jak okładka, czy chociażby termin oddania materiału do druku.

Wioleta Sadowska (awiola): Gratuluję zatem odwagi wyboru takiej ścieżki wydawniczej. Wydała Pani także książkę popularnonaukową pt. „Motyle z mojego ogrodu”. Przybliży ją Pani czytelnikom?

Magdalena Markiewicz: Na co dzień prowadzę Ogrody tematyczne oraz Motylarnię, stąd zrodził się pomysł na wydanie książeczki opisującej bioróżnorodność Mazur. Książeczka ta jest leksykonem motyli mazurskiego ogrodu dla wszystkich miłośników przyrody, zarówno dla dzieci, młodzieży jak i dorosłych. Opisuję w nim podstawowe gatunki motyli, jakie występują w naszej strefie klimatycznej. Każdy gatunek opisany jest bardzo drobiazgowo, z uwzględnieniem cyklu życiowego owada oraz okresami występowania poszczególnych faz rozwojowych. Książka bardzo pouczająca, poparta latami badań i analiz świata motyli. Polecam tą lekturę wszystkim.

Wioleta Sadowska (awiola): Czytelnicy mojego bloga już zainteresowali się tą publikacją. Jakie są Pani dalsze plany literackie?

Magdalena Markiewicz: Moje randez vous ze słowem pisanym jeszcze się nie kończy. Planuję wydanie kolejnej powieści psychologicznej, tym razem akcja będzie się toczyła w więzieniu. Tak jak wcześniej wspominałam, również do napisania tego utworu literackiego potrzebny był research.
Aby oddać wiarygodnie szczegóły rzeczywistości zza krat, spędziłam dobrowolnie miesiąc czasu w zakładzie karnym na Mazurach. Był to ciężki okres próby mojej psychiki. Dzięki temu doświadczeniu jestem pewna, że książka będzie bardziej autentyczna.

W kolejce czekają jeszcze dwa nowe tematy non-fiction oraz nowela, ale to są plany na kolejny rok.

Wioleta Sadowska (awiola): Research w Pani przypadku to mistrzostwo świata. Jakich rad udzieliłaby Pani osobom chcącym wydać swoją pierwszą książkę?

Magdalena Markiewicz: Jeśli ktoś chciałby tak jak ja wydać książkę w self-pubishingu zalecam dużą dozę samozaparcia i cierpliwości oraz odporności na ból, jaki zostanie zadany przy próbach przebicia się przez betonowy mur świata literatów – naprawdę nie jest łatwo tam się dostać. Kto ma więcej czasu, zachęcam do wydania książki metodą tradycyjną – jednak uważajcie na  skonstruowanie umowy, aby nie zostać niewolnikiem wydawnictwa.

Wioleta Sadowska (awiola): Co na co dzień czyta Magdalena Markiewicz?

Magdalena Markiewicz: Spektrum mojego księgozbioru jest naprawdę różnorodne. Podczytuję czasami kryminały Miłoszewskiego – jest genialny i dobrze rokuje. Lubię literaturę non-fiction, Papusza
A. Kuźniak mój numer jeden. Uwielbiam Stasiuka Kucając – wprost fenomenalna narracja, idealnie wkomponowana w formę utworu. Moim idolem jest Szczepan Twardoch. Opanował on do perfekcji zabawę słowem oraz idealnie pracuje z frazą. Jako osoba prywatna strasznie mnie drażni, ma swoje fanaberie, ale to zostawiam gdzieś z boku, przecież najistotniejsze są jego utwory i to na nich powinnam skupiać uwagę – Morfina i Drach – rewelacyjne.
Tak mocno krytykowane Wieloryby i ćmy, mają w sobie duszę Szczepana i pomimo tego,  iż nie jest to literatura wysokich lotów, jak zostało to ocenione, mnie osobiście one urzekły. Podczytuję również Orbitowskiego, bardziej jego przemyślenia blogowe, niż książki których jest autorem. Jednakże polecamSzczęśliwą ziemię i Inną duszę. Niezaprzeczalnym numerem jeden, w mojej subiektywnej ocenie jest Olga Tokarczuk. To co ona wyprawia w swoich utworach to istny majstersztyk. Chciałabym umieć opanować warsztat literacki tak jak ona. Tokarczuk potrafi skonstruować piękną koronkę za pomocą idealnie dobranych słów, przez co całość utworu jawi się nam jako dopracowane pod każdym względem arcydzieło.
Z klasyków cenię sobie Dostojewskiego, Flauberta, Manna.
Lubię wracać do przemyśleń Kołakowskiego – to był wielki człowiek.

Wioleta Sadowska (awiola): Czego nie może zabraknąć w Pani ulubionym antykwariacie?

Magdalena Markiewicz: I tu mnie Pani ma :)
Mam taką osobliwą fobię, iż czuję odrazę do używanych książek. Moje fiksum-dyrdum. Wiem, że to dziwne, ale nie mogę przełamać swojej awersji do brudnych stronic, cudzych zakreśleń, dopisków na marginesach itp. Może uogólniam, może wyolbrzymiam problem, ale nie przekonam się do książek, które przeszły przez ręce nieznanych mi osób.

Wioleta Sadowska (awiola): Nie jest Pani pierwszą osobą, która nie lubi używanych książek. Co na koniec chciałaby Pani przekazać czytelnikom mojej strony?

Magdalena Markiewicz: Korzystając ze sposobności przekazania kilku słów Czytelnikom Subiektywnie o książkach, chciałabym zachęcić Was abyście walczyli o swoje marzenia. Marzenia naprawdę się spełniają, tylko trzeba w to uwierzyć. A gdy już będziecie sięgać po te marzenia, pamiętajcie aby zawsze pozostać człowiekiem. 

piątek, 8 stycznia 2016

Farma motyli w Trassenheide





 Zaległy urlop spędziliśmy na przepięknej Wyspie Uznam, gdzie mogliśmy podziwiać kolorowy świat motyli
- cóż więcej do szczęścia potrzeba :0)

Byłam pod wrażeniem wielkości Motylarni 
oraz różnorodności gatunkowej. 





Ogromna tropikalna hala ze swobodnie latającymi motylkami, zachęcała do spaceru.

Szymon ubrał się odpowiednio (tzn. w kolory wabiące motyle), stąd był interesującym obiektem dla skrzydlatych owadów. 




Przysmakiem motyli  Caligo memnon 
są pomarańcze oraz banany, 
obfite w słodki sok.


Motyl sowa Caligo memnon (zdjęcie górne)

Występują od Meksyku po obszary Amazonki
i żyją w nizinnych lasach deszczowych.
Plamki na spodzie tylnych skrzydełek wyglądają jak sowie oczy - służą do odstraszania drapieżników.





Mnie też polubiły :)
Samiczka pazia

Paź mormon (Papilio memnon)
Motyle te można spotkać nawet w Himalajach
na ok. 2000 m n.p.m. 
Odżywia się nektarem kwiatów i sokiem z owoców.
Często odwiedza poisencje, jaśmin oraz szałwię.


 








(Graphium agamemnon) ( zdjęcia zewnętrzne)

Występowanie : Japonia, Birma, Tajlandia.
Żywi się nektarem z roślin kwiatowych
oraz pobiera związki mineralne z sadzawek.




Morpho Achilles ( zdjęcie poniżej)
Występowanie: Wenezuela, Peru, Kolumbia.




Motyl szklarka (Greta oto) (zdjęcie poniżej)
Występowanie: od obszarów Panamy do Meksyku.
Skrzydełka przezroczyste. 





A tak prezentuje się wylęgarnia motyli.





(Heliconius hecale) 

Zamieszkuje Amerykę Południową i Środkową,
aż po południowe stany USA.
Odżywia się pyłkami roślin, które utrzymują go przy życiu do 9 miesięcy.




piątek, 1 stycznia 2016

Noc Biologów 2016


Wydział Biologii i Biotechnologii UWM zaprasza fascynatów
i pasjonatów nauk życiu 15 stycznia (w piątek)
na Noc Biologów.
W Olsztynie jak zwykle nietypowo.
Ogólnopolska Noc Biologów 2016 na UWM zacznie się
z samego rana, już o 8.00. Skończy się późno w nocy.  Dlaczego tak? Po pierwsze, chcemy umożliwić udział młodzieży szkolnej; przyjeżdżają do nas szkoły z całego województwa i sąsiednich. Po południu, gdy zapadnie zimowy mrok, zapraszamy indywidualnie, rodzinnie na kameralne oglądanie tego, co robią naukowcy w swoich laboratoriach.





Mój panel :

16:30-17:00
Motyle z mojego ogrodu
Prowadzi: Magdalena Markiewicz
Doświadczenia edukacyjne z motylarni w Marcinkowie. Autorka opowie o swoich motylach, książce i zajęciach z uczniami w ogrodzie oraz w klasie (przyjeżdża z żywymi motylami)

Magdalena Markiewicz ur. 1976, mieszka w Marcinkowie (gm. Mrągowo).
Jest właścicielką Ogrodów Pokazowych i Motylarni.
W 2015 roku wydała książkę popularnonaukową "Motyle z mojego ogrodu"
- leksykon motyli dla najmłodszych miłośników przyrody

Collegium Biologiae, aula









Więcej informacji:




LinkWIthin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...